Wokół karmienia piersią narosło tyle mitów, że młoda mama czuje się jak na egzaminie, który koniecznie musi zdać na piątkę. Tymczasem laktacja to umiejętność, której uczą się obie strony — i mama, i dziecko.
Pierwsze dni to nauka, nie porażka
Ból brodawek, problem z prawidłowym przystawieniem, niepewność, czy dziecko najadło się do syta — to codzienność wielu kobiet w pierwszym tygodniu. To nie znaczy, że „nie masz pokarmu" albo że „się nie nadajesz". Najczęściej wystarczy poprawić technikę przystawiania, a tu nieoceniona jest położna lub doradczyni laktacyjna.
Skąd wiadomo, że dziecko się najada
Nie trzeba ważyć każdego mililitra. Najlepsze wskaźniki są prostsze:
- Sześć lub więcej mokrych pieluch na dobę po pierwszym tygodniu.
- Regularne przybieranie na wadze podczas wizyt kontrolnych.
- Dziecko po karmieniu jest spokojne i odprężone.
Mleko modyfikowane to nie klęska
Czasem karmienie piersią nie wychodzi mimo szczerych starań — z powodów zdrowotnych, hormonalnych albo zwyczajnie wyczerpania. Dokarmianie lub całkowite przejście na mleko modyfikowane nie czyni z nikogo gorszej matki. Najedzone, kochane dziecko jest ważniejsze niż realizacja czyichś oczekiwań.
Zadbaj też o siebie
Laktacja zużywa sporo energii. Pij wodę, kiedy poczujesz pragnienie, jedz regularnie i nie katuj się dietą eliminacyjną „na wszelki wypadek". Większość maluchów świetnie toleruje normalną, zróżnicowaną dietę mamy.
Karmienie piersią ma sens dopóty, dopóki służy Wam obojgu. Decyzja o tym, jak długo i w jakiej formie karmić, należy do Ciebie — nie do ciotki, sąsiadki ani komentarzy w internecie.